sobota, 6 września 2014

Uczestniczę.

Nie macie czasem wrażenia, jakbyście byli jedynie obserwatorami, a nie uczestnikami Waszego życia?
Wyobraź sobie, że jesteś w teatrze. Na scenie występuje wielu aktorów, jedni są tam cały czas, a inni pojawiają się tylko epizodycznie. Jednak głównym bohaterem jest osoba grająca właśnie Ciebie. Poznajesz siebie w jej uśmiechu, sposobie chodzenia, gestach. Wygląda identycznie, zachowuje się tak samo.  Podejmuje decyzje, jakie kiedyś Ty podjąłeś. Odtwarza Twoje wspomnienia krok po kroku. Po prostu jest Tobą. Jednak czy nie byłaby ona Tobie zupełnie obca?
Wyobraź sobie, że jesteś w kinie. Jesteś sam na sali, a na wielkim ekranie odtwarzane jest Twoje życie. Widzisz Twoje wszystkie wspomnienia, sytuacje, które miały miejsce, aż do teraz. Zauważasz, ile czasu robiłeś to, co sprawiało, że na Twojej twarzy pojawiał się uśmiech, ile razy płakałeś, ile razy zamiast czerpać radość z życia, świadomie tę opcję odrzucałeś.
Nie masz czasem wrażenia, że jesteś tym widzem w teatrze czy kinie? Że Twoje własne życie przelatuje obok Ciebie, a ty nie jesteś w stanie go uchwycić? Że niby to życie jest Twoje, a jednak wcale go nie posiadasz.
Ja mam takie wrażenie.
Zamiast gdzieś wyjść ze znajomymi, często znajduję jakąś wiarygodną wymówkę i zostaję w domu. Nikt nie potrafi zrozumieć, że potrzebuję odpoczynku od ludzi. Jak istota społeczna, jaką jest człowiek, może mieć potrzebę świadomego odizolowania się od innych?
Cóż, ja tak czasami mam.
Jakiś czas temu jednak postanowiłam zrobić coś przeciw samej sobie i na zaproszenie od znajomej opowiedziałam "tak" zamiast tradycyjnego "nie dzisiaj, muszę zostać z siostrą" czy "przepraszam, dzisiaj nie, może innym razem?". Dotyczyło to Festiwalu Kolorów. Jestem przekonana, że słyszeliście, na czym to polega. Ludzie, na wyznaczony sygnał, wysypują kolorowe proszki w powietrze. W tym momencie na kilkanaście sekund tracisz wzrok, słuch i nie możesz oddychać. Czujesz, jakbyś miał za moment umrzeć, jednak chwilę potem już jest po wszystkim, a zmienia się jedynie kolor Twoich ubrań i skóry. Świetne uczucie, naprawdę.
Szczerze powiedziawszy nie lubię dużych skupisk obcych mi ludzi, którzy za pewne mają lepsze życie ode mnie (wyjątek stanowią koncerty), jednak tym razem powiedziałam "a co mi szkodzi?" i poszłam. Spotkałam się z koleżanką, z którą chodziłam do klasy, jednak teraz trafiłyśmy do innych szkół; potem natomiast wpadłyśmy na znajomych z naszego gimnazjum. 
I muszę powiedzieć, że nie żałuję, że poszłam. Spędziłam świetny czas z ludźmi, który teraz będą rozsiani po wszystkich szkołach w moim mieście, a niektórzy nawet poza nim. Po tym wydarzeniu poszliśmy na rynek i osobiście bardzo mi się podobała reakcja ludzi na nasz widok. Wiele osób przyglądało się z oddali, kilka zapytało, dlaczego wyglądamy, jakbyśmy się zderzyli z tęczą, a jeden chłopak nawet poprosił o zdjęcie z nami.
Czasami warto zrobić coś, na co pozornie nie ma się ochoty. Po prostu uczestniczyć, a nie tylko obserwować. :)



To po pierwszym wyrzucie proszków
Potem skoczyłam na ramiona koleżanki, która ma już wprawę po koncercie 30STM
Po drugim wyrzucie
W drodze na rynek
Rynek



P.S. Chyba tutaj wracam. Już na stałe. Niedługo opiszę resztę wakacji, które będę dobrze wspominać, jeśli oczywiście znajdę czas, bo nauka w pierwszej klasie jednego z najlepszych liceum w moim mieście jest bardzo czasochłonna.
Mam nadzieję, że Wasze wakacje również były udane. Że uczestniczyliście. Bo to ważne.

5 komentarzy:

  1. Ojej, często oglądam swoje życie. Ale to nie jest fajne uczucie. Świadomość, że gdzieś tam moi znajomi świetnie się bawią (co wiem z późniejszych opowieści), a ja siedzę i gniję w domu na własne życzenie jest okropna. Najlepsze jest to, że nie zawsze coś z tym robię, a wręcz przeciwnie i schemat się powtarza.
    Na Festiwal Kolorów miałam zamiar pójść, jednak akurat nie mogłam, teraz widzę co straciłam. To musiało byś fantastyczne przeżycie!
    Ogółem na szczęście w wakacjach uczestniczyłam. Nie zawsze z własnej woli - "No chodź, co będziesz robiła w domu?" Moi przyjaciele na szczęście nie dawali mi odmówić (no chyba, że naprawdę nie mogłam), za co jestem im wdzięczna.

    Cieszę się, że znów tu jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam słówko o tym festiwalu kolorów. Chciałabym tam pojechać, bo lubię takie festiwale, a koncerty kocham (chociaż byłam tylko na 2 koncertach w życiu :/). Mam dokładnie tak samo jak ty, nie lubię ludzi. Szczególnie takich, od których w moim mieście się roi. Niestety rzadko mam okazję gdziekolwiek wyjść, moje miasto to syf, kiła i mogiła, dosłownie, nic się tu nie dzieje, no i jesteśmy w takiej (za przeproszeniem) dupie, że jak gdzieś w PL się dzieje coś fajnego, nawet za darmo to i tak nie można podjechać bo niema kasy nigdy. :// Lubię wypady gdzieś z dobrymi ludźmi, ale w moim otoczeniu niema takich fajnych ludzi. Jakbyście to w moim mieście przechodzili tak cali w tym proszku, to wszyscy by wytykali palcami, wyśmiewali, hejtowali i obgadywali. Żałosne. :/ Nienawidzę tego miasta. Dlatego jak jest jakakolwiek okazja żeby się stąd wyrwać to ja chętnie korzystam. Ale często i tak dalej szukam wymówek żeby nie wyjść, albo żeby nawet jak gdzieś idę z kimś to żeby szybciej wrócić do domu.
    A tak a pro po twojego komentarza u mnie to siostra jest starsza, mało tego, jest już dorosła ma 18 lat.
    Super zdjęcia. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. kurwa, jak ja kocham czytać takie blogi. Inaczej. Kocham czytać Twojego bloga.
    Pośród całej mojej przygody z blogowaniem zmieniały mi się nicki, formy pisania, ale zawsze do Ciebie wracałam i wracać będę. Serio.

    To o kinie, czy o teatrze... niesamowicie trafne.
    PS. Jesteś bardzo ładna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze chciałam się obsypać takim kolorowym proszkiem,ale nigdy nie miałam okazji.Po Twojej relacji z Festiwalu Kolorów chcę tego jeszcze bardziej ;D
    Cudowne zdjęcia,widać,że fajnie się bawiłaś.
    Cieszę się,że wracasz,czekałam na to :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha widzialam was na festiwalu kolorow! Jaki ten swiat jest maly. Wpadaj do mnie, kochana! ❤

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz. Just make me smile :)